Informacje

Sąd Najwyższy: Sprzedawcy detaliczni mogą korzystać z wolności słowa, przenosząc opłaty za korzystanie z kart kredytowych na klientów

Zezwolenie klientom na używanie kart kredytowych w Twoim sklepie z pewnością zwiększa sprzedaż – jest to dla nich łatwe w użyciu i mogą być skłonni zapłacić więcej, jeśli nie będą liczyli każdego dolara z portfela. Ale to niekoniecznie oznacza wzrost przychodów. Firmy obsługujące karty kredytowe pobierają od sprzedawców detalicznych „swipe fees”, które czasami sięgają nawet 3 procent od każdej transakcji.

Większość sprzedawców po prostu przenosi te opłaty na konsumentów (w postaci wyższych cen), ale prawo Nowego Jorku zabrania tego. Niektórzy sprzedawcy z Empire State pozwali więc sprzedawców, twierdząc, że system regulacyjny narusza ich prawa wynikające z Pierwszej Poprawki przy oznaczaniu towarów przeznaczonych do sprzedaży. I Sąd Najwyższy zgodził się, w pewnym sensie. Oto spojrzenie.

Statuty dotyczące dopłat

Ogólne prawo biznesowe Nowego Jorku, § 518, stanowi: „Żaden sprzedawca w żadnej transakcji sprzedaży nie może nakładać dopłaty na posiadacza, który zdecyduje się użyć karty kredytowej zamiast płatności gotówką, czekiem lub w podobny sposób”. Ale nic w sekcji 518 nie czyni nielegalnym udzielania przez sprzedawców rabatów klientom, którzy nie używają kart kredytowych. Niektórzy sprzedawcy chcieli stosować metodę „jednej naklejki”, podając cenę gotówkową i dodatkową opłatę za płatność kartą kredytową, co według sądu jest nielegalne w świetle Sekcji 518.

Kilku z tych handlowców złożyło pozew, twierdząc, że prawo, które zabrania stosowania cen z jedną naklejką, ale zezwala na rabaty gotówkowe, jest niekonstytucyjnie niejasne. (Aby ustawa spełniała wymogi konstytucyjne, osoba o przeciętnej inteligencji musi być w stanie określić, jakie osoby podlegają regulacji, jakie zachowania są zabronione lub jaka kara może zostać nałożona na mocy prawa). I chociaż Sąd Najwyższy nie do końca zgodził się z tym, że nowojorskie prawo dotyczące dopłat jest zbyt niejasne, stwierdził, że może ono naruszać prawo do wolności słowa sprzedawców detalicznych, jeśli chodzi o informowanie klientów o cenach.

Mowa sprzedawców

W rzeczywistości Sąd orzekł, że sprzedawcy nie mogą podnieść skutecznego zarzutu niejasności, ponieważ ich wypowiedzi zostały tak wyraźnie ograniczone. Podczas gdy sąd niższej instancji odrzucił kwestię Pierwszej Poprawki, mówiąc, że prawo reguluje zachowanie, tj. ustalanie cen, a nie mowę, Sąd Najwyższy orzekł, że sekcja 518 „nie jest podobna do typowej regulacji cen”:

Prawo nie mówi handlowcom nic o kwocie, którą mogą pobrać od płatnika gotówką lub kartą kredytową. Zamiast tego, reguluje ona sposób, w jaki sprzedawcy mogą komunikować swoje ceny. Regulując komunikację cen, a nie same ceny, § 518 reguluje mowę.

Dlatego też sprawa wraca do Sądu Apelacyjnego Drugiego Okręgu w celu ustalenia, czy § 518 narusza prawa sprzedawców detalicznych do wolności słowa.

Wszystko to może brzmieć czysto akademicko, ale jeśli weźmiemy pod uwagę, że opłaty za machnięcia kartą mogą kosztować detalistów i klientów 50 miliardów dolarów rocznie, sprawa staje się nieco bardziej realna.